Pierwsze podrygi zimy

Pierwsze podrygi zimy i spontaniczny wypad

Dzień wolny od pracy. Okazja aby pospać sobie dłużej. Potem, jak wstanę, miałem ogarnąć zaległe sprawy. Wstałem o którejś tam. Patrzę za okno, a tam bielutko! Zasypało śniegiem.

Nosi mnie.

W tym momencie zdałem sobie sprawę, że nie dam rady nic ogarnąć. Zaczyna mną nosić. Po głowie panoszą się myśli o plenerze. W końcu pierwszy śnieg i nie wiadomo jak długo się utrzyma. Do typowej zimy jest jeszcze trochę czasu. Próbuję namówić kupla na wspólny wypad. Za którymś razem poddał się i zgodził 🙂 Jak zwykle szybkie pakowanie. Tym razem zaszalałem. Postanowiłem wypróbować mój nowy nabytek – czajniczek turystyczny.

Zestaw turystyczny
Zestaw turystyczny

A co. Trochę luksusu się należy. Jak ma być czajniczek to musi być jeszcze kuchenka gazowa. Tym samym wkraczam w gadżeciarstwo. Targanie zbędnego balastu. Do tej pory wystarczała prostokątna menażka i kawałek ogniska.

Stara menażka
Stara menażka

Po zaliczeniu kilku kilometrów po wertepach leśnych i pstryknięciu paru fotek nadszedł czas na odpoczynek. Trzeba napić się czegoś ciepłego. Zabłysnąłem burżuazją. Wyciągam kuchenkę, czajniczek zalewam wodą, gaz traktuję ogniem, nastawiam i czekam aż się zagotuje woda. Do kompletu wyciągam kubeczki i zasypuję herbatką.

Posiadówka (c) Ponury
Posiadówka (c) Ponury

Od teraz taki zestaw stanie się moim standardowym wyposażeniem wypadowym. Czysta wygoda. Bez biegania i szukania opału, istne lenistwo. Jest jeden minus – brak tego klimatu co przy ognisku. Brak tej ceremonii rozpalania, przygotowywania. Technika zabija urok i cały nastrój. Plusem zaś szybkość przygotowania czegoś ciepłego.

Pewne jest, że nie zrezygnuję całkowicie z ciepełka od gałązek 🙂

—–
Tekst: Piechur