Muzeum Wsi Radomskiej

Muzeum Wsi Radomskiej. Oderwanie od codzienności.

Uwielbiam pracę na wyjazdach. Nowe miejsca, a tym razem zawitałem do Radomia. Pomieszkam tutaj niecałe dwa tygodnie. Dla siebie będę miał tylko 2 dni luzu. Taka praca. Nadszedł koniec tygodnia. Czas na zasłużony odpoczynek. Niestety wcześniej nie poszukałem miejsca, gdzie spędzić ten czas. Kolejny spontan. Odpalam lapka i przekopuje neta, co jest w Radomiu lub w okolicach warte odwiedzenia. Trafiam na Muzeum Wsi Radomskiej. Krótki rzut okiem, co to takiego i stwierdzam, że trzeba zobaczyć.

Odwiedziny.

Pakuję zadek w pierdzika i jadę na miejsce. Muzeum, a raczej skansen, dawnej architektury i kultury usytuowany jest na obrzeżach Radomia niedaleko trasy Warszawa-Kraków. Dojazd elegancki. Mają nawet sporawy parking. W sam raz na rodzinny wypad poza 4 kąty. Wszystko na miejscu podane na tacy. Jedzenie jest, pamiątki są, piękne widoki też są. Trafiam na mapkę muzeum, więc jest okazja na rozpoznanie terenu. Obszar wydaje się całkiem duży. Dosłownie wieś przerobiona na skansen.

Mapka terenu Muzeum Wsi radomskiej
Mapka terenu Muzeum Wsi radomskiej


Adres galerii: http://foto.fnk.pl/index.php?/category/37-muzeum_wsi_radomskiej

Biorąc pod uwagę, iż skansen znajduje się w zasadzie w mieście, nie spodziewałem się raczej niczego wielkiego. Otóż byłem w błędzie. Zleciało mi tam parę ładnych godzin. Bilet wstępu w przyzwoitej cenie. Po prostu jeden hamburger mniej 🙂 Wyjdzie mi na zdrowie.

Buszowanie

Wpierw planowałem zrobić rekonesans, aby poukładać sobie plan zwiedzania. Jednak zmieniłem plany. Nie zdawałem sobie sprawy jaki ogromny jest to obszar. Całość jest zadbana. Mało tego, na łąkach i w zagrodach spotkamy pasące się zwierzęta. Czasami drogę przetnie nam to: \|/ (patrz niżej).

Samobieżny rosół w formie nieprzetworzonej.
Samobieżny rosół w formie nieprzetworzonej

Zabudowa gospodarcza nie jest pozostawiona sama sobie. Trwają w nich prace, jakby to były normalne tętniące życiem domostwa. Nadal pełnią swoją funkcję. Wędrując krętymi dróżkami, na małym wzniesieniu natkniemy się na stary drewniany kościółek z 1749 r. ufundowany przez dziedziczkę Wolanowa Annę Kwaśniewską – miecznikowa stężycka. Do tej pory odbywają się w nim nabożeństwa.

stary drewnoiany kościół z 1749r.
Stary drewniany kościół z 1749 r.
Kręta droga do kościółka
Kręta droga do kościółka

W innej części skansenu możemy obejrzeć domostwa biedaków „Zagrodę biedniacza”. Tabliczka informuje, iż jest to zagroda najbiedniejszej warstwy wiejskiej społeczności, która nie posiada własnej ziemi, a utrzymująca się z prac najemnych. Zapłatą były najczęściej produkty rolne. Zwiedzając ten budynek, naszły mnie różne myśli. Zacząłem się zastanawiać czy biedota kiedyś faktycznie była taka biedna w odniesieniu do dzisiejszych czasów. Bo mam wrażenie, że pewne sprawy bytowe zamieniły się miejscami. Dzisiaj trudno o własne wolno stojące 4 kąty. Chciałbym jakiś czas pomieszkać w takim domku. Nie jest za duży, wręcz malutki. ale ma wszystko. Może wtedy zmieniłbym zdanie. Na ten czas jednak byłaby to dla mnie wielka atrakcja.

Zagroda biedniacza
Zagroda biedniacza

Takich kwiatków jest sporo. Nie sposób wszystkich opisać. Najlepiej osobiście zobaczyć na własne oczy. Zostawić na chwilę na boku cywilizację i dać się ponieść sielance. Nawet nie wiem kiedy zleciało mi przeszło pół dnia.

—–
Tekst: Piechur, Korekta: Kasandra